Fallout 3, Dziennik z pustkowi #1

Cztery dni temu opuściłem kryptę 101… Pierwsze wrażenie – o kurwa, jakie przestrzenie – jak okiem sięgnąć aż po horyzont ciągną się zrujnowane przęsła, zrujnowane domy, zrujnowane wieże ciśnień i jeszcze więcej ruin. Przełażę przez zniszczony płot, obok jakiś czas temu zatrzymał się na drzemkę i został tam na kolejne dwa stulecia czyjś samochód. Przy okazji, spore zaskoczenie – nie miał bagażnika, podobnie kolejny i następny. Z brązowej książeczki dowiedziałem się, że wraki mają w zamian inną zaletę – potrafią eksplodować po trafieniu kilkoma pociskami; nie omieszkałem sprawdzić podczas przypadkowej strzelaniny z najemnikami… Dobrze, że stałem aż kilkanaście metrów dalej, straciłem tylko rękę, za to eksplozji nie powstydziliby się twórcy „Stanu oblężenia„.

Megaton – pierwsza ciekawostka, gość w lustrzankach zabija szeryfa Simms’a przez ściany knajpy jednym-dwoma pociskami – na szczęście od czego mamy sejwy. Dla zdesperowanych – stańcie obok i jak wyciąga gnata strzelajcie w broń działając z VATem; klient co prawda ma jeszcze nóż, ale ten też można mu wybić z dłoni.

Ku waszej rozpaczy rozbroiłem nukę – wysadzanie widziałem na youtube i to w zupełności mi wystarcza. W nagrodę otrzymałem obywatelstwo i własny dom – do którego, niczym w IKEI, mogę dokupować moduły i wybrać wystrój wnętrza. Byłbym zapomniał, w domu siedzi robo-kamerdyner, strzelający z nienanagnnym akcentem Stewiego słabymi dowcipami.

Za naprawę cieknących wodociągów, dotację 10% dla kościoła wyznawców nuki i krótką pogadankę z prowadzącym jadłodajnię dostałem sporo doświadczenia, kapsle (którymi zamiast grać raczej się płaci),  dopalacze i karmę (ale nie tę dla psów). Fundusze sugeruję wydać na amunicję, która przyda się wpierw w wyprawie do TESCO (aka Super-Duper Mart; na zakupy polecam wybrać się z amunicją 10 mm do naszego pistoletu), następnie zaś w wyprawie do opanowanego przez mrówki osiedla Greyditch (przed tym wypadem zalecam kolekcjonowanie amunicji 5.56) Jak się okazało, w jednym z domów w tamtym rejonie zdobyłem karabin, który chociaż chińskiej produkcji – był ładowany właśnie nabojami tego kalibru. Coś rzeczywiście musi być w opowieściach o tym, jak chińczycy pływali w jednej łodzi z amerykanami.

Gra jak dotąd wywaliła mi się trzykrotnie (pomimo patcha 1.5 UK) – dwa razy w czasie startu, raz w trakcie zaglądania do skrzynki na listy na ulicach Grayditch. Poczta Polska czuwa nawet po Armageddonie!

fallout-3

No comments yet

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: