Archive for Lipiec 2009|Monthly archive page

Lipiec 2009 – garść zwiastunów

Trwają wakacje, premiery kinowe jakby przygasły, lecz…

nie oznacza to, że jesienią nic już nie obejrzymy.

Dorian Grey – zaskoczył mnie; to jednak da się robić filmy o legendach XIX wieku bez plagiatowania Vidocq’ua i LoEG?

Shorts – Robert Rodriguez i mniej idiotyczna komedia o dzieciach niż Mali Agenci?

Whip It – z taką obsadą obejrzę nawet naiwną komedię obyczajową dla nastolatek. Na fotelu reżysera Brew Darrymore.

Triangle – co prawda bez seksu, ale za to jakie oklepane lecz i dawno nie widziane klisze… Minęło już dobrych kilka lat od czasów Ghost ship etc.

Tron Legacy

ten trailer nie jest z lipca. Zawiedzionych przepraszam.

Reklamy

A tymczasem poza Polską…

ennies_i_voted _rectangle_09Co roku w lipcu poświęcam 15 minut, aby oddać głos… a właściwie kilka, w zależności jak przedstawia się stan mojej wiedzy o tegorocznym rynku gier. W tym roku skupiłem się tylko na kilku kategoriach, starając się unikać wściubiania nosa tam, gdzie moja wiedza jest absolutnie żadna. Tegoroczne nominacje nieco mnie jednak zaskoczyły, a w jednym wypadku wręcz zgrzytnąłem zębami widząc zgłoszone projekty (przykładem podcasty, gdzie spośród pięciu audycji trzy to kompletne geekowskie szmiry, emitowane coraz rzadziej).

W tym roku moim faworytem był oczywiście Mouseguard – piszę to tak w ramach drobnej spowiedzi z uczynionych grzechów. Zarówno w kategorii Best Interior Art jak i best production values gra ta nie ma po prostu konkurentów (nawet wśród Hellas) – mam natomiast nadzieję, iż nie znalezienie się Mouseguarda wśród Best Game zostanie w stu procentach zrekompensowane zwycięstwem jako Product of the Year. Tak, nagroda Origins to za mało 😉

Jeżeli jeszcze nie głosowaliście a czujecie potrzebę wsparcia którejś ze znanych Wam gier (wśród nominowanych a znanych u nas są sztandarowe D&D 4.0, Cthulhutech, Dark Heresy i Pathfinder), odwiedźcie stronę i działajcie. Pozostało Wam nieco więcej, niż 4 dni.

Blogspot… kurwa mać

Życie zaskakuje, technologia zawadza, już wyjaśniam skąd ta mądrość.

Próbowałem dzisiaj skomentować koledze wpis na jego blogu, znajdującym się na innej platformie. Próbowałem robić to z dwóch kont (gmail i wordpress), poległem więcej, niż trzykrotnie. Ta platforma to Blogspot.

Wrzut komcia z konta gmail ma jeden plus: wpisujesz komentarz w pole, zaznaczasz w opcjach wybór konta i od razu pięknym redirectem trafiamy do panelu logowania Google. Teraz już tylko wpisać mix wyrazów mający być barierą przed… i właśnie tutaj powstał problem. W oknie mojego browsa (FF 3.0.11, wyłączony AdBlock i NoScript) nie wyświetliło mi się pole przeznaczone do wpisania hasła. No nic, jeszcze raz.

Wrzucam komentarz, cały czas pozostaję zalogowany, puszuję baton „dodaj komentarz”… już lepiej, widzę pole do wpisania kolejnego zlepku wyrazów z podręcznego generatora nazw państw trzeciego świata.

Tylko gdzie do jasnej cholery jest przycisk wrzucający posta? Nie ma.

Round three, fight!” – postanowiłem wejść kominem z innego konta. Posłusznie wpisałem komentarz, wybrałem konto wordpress, klikam „dodaj komentarz”… dostałem ekranem „potwierdź tożsamość wordpress” prosto w sensory. Podaję mój login, wciskam fire, po sekundzie wyświetla mi się komunikat „w celu zamieszczenia komentarza musisz się zalogować w domenie wordpress„…

Kilka salw ch i k wymierzonych w kierunku bliżej nieokreślonego programisty i jego starej później zalogowałem się w domenie słowoprasy (a może słowianprasy?). Wracam do ekranu bloga kolegi.

Błąd podwójnego czegośtam, Twoja akcja wygasła.”

Episode V, w kobiety i dzieci najpierw – będąc szczęśliwym posiadaczem konta wordpress jeszcze raz już jako zalogowany użytkownik wpisałem komentarz, dokonałem wyboru konta, pusznąłem „dodaj komentarz”, świadkowie nie stwierdzili wrogich ekranów ani salw promieni ch, k i s…

Wróciłem do ekranu z wpisywaniem kodu .

Gdzieś z głębi pamięci wychynęła myśl, iż zabawka ta ma służyć eliminowaniu botów, gdyż żaden powszechnie stosowany program nie wpisze sobie samodzielnie hasła wyświetlonego jako plik graficzny. Niestety nadal nie wyświetlał mi się klawisz potwierdzający wpisany kod, tak więc zostałem definitywnie powstrzymany przez oprogramowanie.

I tak oto w duszny środowy wieczór zostałem botem.

Blogspot. Kurwa mać!

Rozładowując stres

Krew wisi w powietrzu – Daybreakers

Przepis: przygotuj I am the legend i podmień wirus na bardziej wysublimowany. Z Matrixa wyjmij hodowle ludzi, załącz również wątek wyłamywania się ze społeczności znany z Equilibrium. Wprowadź ruch oporu rodem z Reign of fire, lecz na jego czele postaw postać z John Carpenter’s Vampires. Dodaj głównemu bohaterowi wyrzuty sumienia niczym z Bringing out the dead oraz strzelbę i laboratorium. Role główne obsadź Samem Neilem (Martwa Cisza), Willemem Defoe (Antychryst) i Ethanem Hawke (Dzień Próby).

Otrzymasz… Daybreakers

Czekam…