Czytaj swojemu dziecku 20 minut dziennie #2

Dzisiaj w ramach poradnika młodego czytelnika pierwsza z mikrorecenzji spośród powieści, które przeczytałem w ostatnim czasie.

Front cover Blindsight/Ślepowidzenie (Peter Watts):

Znakomita… gęsta od filozofii, nowych pomysłów, i ostrego jak brzytwa pisarskiego stylu Wattsa. Tyleż magnetyczna, co przerażająca, wielostronnie argumentuje, że świadomość to przegrana sprawa, w którą wierzymy z przyzwyczajenia(…) Fenomenalne studium nad świadomością, teoriami biologicznymi, empatią, uczuciami… (Katedra)

Powieść koncentruje się na zagadnieniach tożsamości, poznania i problemach inteligencji. (za Wikipedią)


Nie, nie i jeszcze raz nie. Kurwa, nigdy nie czytajcie zapowiedzi bądź recenzji na polskich serwisach fantastycznych, jeżeli nie chcecie potem na własnej skórze przerabiać problemów poznawczych.

O czym jest ta powieść? To nowoczesna choć niewizjonerska adaptacja tematu pierwszego kontaktu z przybyszami z kosmosu, bliska zarówno 2001 jak i 2010. U Wattsa również znajdziemy misję załogową wysłaną za wszelką cenę, rosnące napięcie między astronautami, jednak pierwsze skrzypce grają Oni, a właściwie Ono – obcy obiekt zaparkowany na rubieżach Układu Słonecznego.

Na tym jednak kończą się podobieństwa z cyklem Clarke’a. Narrator opisując kolejne wydarzenia misji odkrywa przed nami obraz, który zaczyna pokrywać się siateczką pęknięć wywołanych kolejnymi odkryciami (z których każde pozostawia nasz rozwój i technologię coraz dalej w tyle). Od momentu zaś pojawienia się na pokładzie obcego obiektu członków misji liczba rys zaczyna tak szybko przyrastać, iż będziecie mieli wrażenie, iż tafla szkła zaraz pęknie a zza niego wychynie coś strasznego. Tak moi drodzy, autor wie jak i czym straszyć.

Na drugim planie, nieco z boku acz pod ręką, znaleźć możemy wewnętrzny monolog głównego bohatera i narratora – to właśnie w jego ramach Watts podejmuje temat świadomości, interakcji z otoczeniem, wszystko to zaś z poglądowymi obrazami wcześniejszych lat życia narratora. Nawet w tych momentach jednak Watts nie wchodzi w studencki dyskurs, zamiast niego prezentując życiowe spostrzeżenia i sytuacje.

Co zatem jest atutem tej powieści, skoro nie wyczarowana przez polskich serwisantów filozofia ani w sumie od lat okiełznany temat pierwszego kontaktu? Akcja moi drodzy, prymitywna akcja. Autor wie kiedy wprowadzić zwrot akcji bądź podnieść tempo jednym akapitem i nie odpuszcza aż do końca. Gdy wydarzenia zaczynają przyspieszać, nic już nie będzie takie jak przedtem – Watts zaś śmieje się nam w twarz i pokazuje jak szybko już pędzimy. Nam i całym pokoleniom polskich pisarzy, którzy ciągle próbują oderwać się od ziemi.

W Polsce powieść ukazała się w 2008r. pod szyldem Wydawnictwa MAG w przekładzie Wojciecha Próchniewicza. ISBN13: 978-83-7480-097-6

8 comments so far

  1. Borys on

    Ale to rozważania na temat świadomości są jakoś zintegrowane z fabułą i mają sens w szerszym kontekście, czy dodane je tak „od czapy”?

  2. Ausir on

    „Wyczarowany przez polskich serwisantów” – takich jak np. Dukaj?

  3. Ausir on

    @Borys

    Są zintegrowane z fabułą i mają sens w szerszym kontekście. Polecam dyskusję Dukaj-Orbitowski-Szostak:

    http://www.esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=7047

  4. deckardpl on

    Borys, mają sens, ale nie wybija się on ponad inne składniki powieści tak, jak tworzą to nasi wspaniali recenzenci z cytatów. Schemat powieści wygląda mniej więcej następująco: plan działania badaczy z Ziemi–>w czasie wykonywania pojawiają się problemy–>problemy prowadzą do małej katastrofy–>analiza informacji pod kątem m.in. świadomości (lecz nie tylko, sporo tutaj biologii, chemii, zagadnien ewolucji)–>kolejny plan etc. (zaś z każdym pełnym okręgiem tempo przyspiesza).

    Aż zostawię linka aby czytający trochę więcej literatury wspominanych przez Dukaja autorów mógł zobaczyć, jak nieporadni w tej dyskusji są Orbitowski (asekurujący się czytaniem Egana, ale tak ogólnie to tylko jego) i Szostak (rozmawiający przede wszystkim o nierozwiniętych przez Wattsa perspektywach – czyli nie o powieści a OBOK niej).

    Ausir, Dukaj może widzieć w tej książce mnóstwo rzeczy – może czynić z niej nowy sztandar powrotu na polskie półki dobrej i nagradzanej fantastyki zza Odry. A ja mogę uważać ją za powieść bardzo dobrą, jednak ustępującą chociażby Accelerando Strossa, i skupiać się na czymś innym – takie są realia.

  5. Ausir on

    @deckard

    Ale ja ci nie odmawiam prawa do innego odbioru tej książki (mnie osobiście Ślepowidzenie przypadło do gustu bardziej niż Accelerando, choć obie książki są świetne) ani skupiania się na czymś innym. Po prostu odniosłem wrażenie, że patrzysz z góry na amatorskich „serwisantów” którzy jakoby „wyczarowują” w recenzjach rzeczy, które w książce widzą też choćby Dukaj czy Stross („redefining the First Contact story for good”) i ustawiasz się na pozycji eksperta, który wie lepiej.

  6. Shadow on

    Skoro Katedra została tu przytoczona, to się wypada odezwać🙂 Jest pewna różnica między materiałami prasowymi wydawcy zamieszczanymi na portalach, a tym co „serwisanci” tworzą.

  7. deckardpl on

    @Aus:

    Zauważ jak rozkładają się punkty ciężkości między poszczególnymi tekstami – w niezbyt wielu miejscach wskazuje się na te elementy, które wrzuciłem u siebie. Eksperctwo – odpowiem podchwytliwie: każdy z wypowiadających się o czymkolwiek ma jakieś podejście i chce coś przekazać. Dukaj moim zdaniem zbyt często wchodzi w podkreślanie psycho lub filozoficznej strony literatury (ale nie odmawiam mu wiedzy – w zlinkowanej polemice jasno widać kto wie o czym pisze), widać mi rzuca się co innego w oczy niż jemu.

    @Shadow:

    Niestety gdy trzeba materiały prasowe wyskakują wprost przed oczy. Sęk w tym, że ktoś piszący na wiki zwrócił uwagę właśnie na nie.

  8. Borys on

    BTW, czytaliście parodię dyskusji Dukaja, Orbitowskiego i Szostaka? Mistrzostwo.🙂
    http://esensja.pl/magazyn/2009/07/iso/03,54.html

    „Myślę, iż nadszedł czas, abyśmy poważnie porozmawiali o najważniejszym wydarzeniu ostatnich lat, jakie spotkało polską fantastykę. Chodzi o mi nasze Rozmowy.
    Pozwolicie, że wyprowadzę tezę. Mamy wartość mimetyczno-religijną, to jest odtwarzamy na ludzki sposób Trójcę Świętą.”

    A tam takich kwiatków jest dużo więcej…🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: