Czytaj swojemu dziecku 20 minut dziennie #5

Consider Phlebas

Nie jestem fanem space-opery, czytałem powieści osadzone w dwóch cyklach i w zupełności mi to wystarczyło na naprawdę długi okres czasu. Największym w mojej ocenie grzechem pozycji z tego gatunku jest samozachwyt autorów nad poszczególnymi elementami uniwersum rzuconymi nam prosto w twarz; elementami będącymi którąś z kolei mutacją znanego nam już pomysłu, które na dodatek z denerwującą prawidłowością zajmują przez cały czas większość miejsca w kadrze. Niech nie zmyli was obecność licznych postaci, zwanych niekiedy bohaterami, którzy w celu wykonania jakiejś misji zostają rzuceni tu i ówdzie – gatunek wyznacza im jasną rolę statystów; piłeczek, którymi osadzone w uniwersum twory ciskają w swoim kierunku. Czasem któraś trafi i w ten sposób uniwersum ulega zmianie, zaś najczęściej rozbudowaniu… dzięki czemu otrzymujemy więcej tomów naszej „ulubionej” serii.

Otwierającą cykl Culture powieść Consider Phlebas można sklasyfikować jako space operę – mamy tutaj ogromną przestrzeń zasiedloną mnóstwem kolonii, obce rasy spośród których dwie postanowiły stawić sobie czoła, rzucone na siebie mrowie statków oraz olbrzymie stacje kosmiczne. Autor postanowił jednak nieco zakpić z Czytelnika, który rozpierając się w fotelu nagle orientuje się, że zasady gry uległy zmianie. Consider Phlebas jest bowiem jednym z najciekawszych wypaczeń gatunku, jakie przyszło wam czytać.

Jak każda powieść tak i ta ma swojego bohatera, i nie jest nią żaden statek, stacja ani imperium, tylko istota z krwi i kości. Na samym początku otrzymujemy o nim trochę informacji, podobnie jak o celu misji, która zostaje mu powierzona – nic niezwykłego, poza jedną kwestią – wszystko, czego się dowiemy, ma bądź będzie miało znaczenie w dalszej części powieści. Wracając do misji – wydaje się ona niezwykle prosta i o dziwo niewyróżniająca się od tych z kart powieści innych autorów: na odległej planecie rozbił się statek jednego z walczących stronnictw, który w swoich trzewiach zawiera niezwykle ważne informacje. Ich zdobycie lub utrata może zaważyć na szansach każdej ze stron w toczącej się wojnie. Jak nakazuje logika gatunku, jedna z nich wyśle naszego bohatera… ale na tym podobieństwa z czymkolwiek znanym wam wcześniej się kończą.

Ian Banks nadaje bowiem wydarzeniom w powieści swój własny rys. Po pierwsze – wszystko, co przeżyje bohater, doświadczy go w sposób jakiego jeszcze nie znał (a nas przy okazji). W Consider Phlebas nie ma zwycięzców, są jedynie okazjonalne sukcesy, które wraz z porażkami i tragediami przecinają dążenia postaci w realizacji misji. Prawo Banksa brzmi: jeżeli jest to sukces, będzie on okupiony bólem i wyrzeczeniem; jeżeli zaś jest to porażka, konieczne będzie odniesienie sukcesu gdzieś indziej.

Po drugie i dalsze – w space operze istnieją ogromne stacje kosmiczne, obce planety, niezwykłe postaci itp; u Banksa też, tyle, że bardziej. Dodatkowo sporo z nich pojawi się tylko po to, aby zniknąć w spektakularnej katastrofie wieńczącej kolejny rozdział powieści. Pamiętacie, jak wspominałem o ogromnych tworach ciskających postaciami jak piłeczkami? Tutaj po stole toczą się nie postaci a elementy uniwersum, pędząc, rykoszetując i roztrzaskując się wzajemnie… a gdzieś pomiędzy nimi mknie nasz bohater i my zawieszeni za jego plecami, próbując nie dać się zmiażdżyć bądź poszatkować odłamkami. Tymczasem im bliżej finału, tym kul przybywa…

Consider Phlebas polecam każdemu, kto chciałby przekonać się, iż space operę można pokazać inaczej, zaś dotychczas nie natrafił na powieści Banksa. Jeżeli jakimś zbiegiem okoliczności macie zaś już dosyć radosnych wojaży papierowych bohaterów wypełnionych złotem i sukcesami, to bez wątpienia powinniście sięgnąć po ten tytuł.

No comments yet

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: